Airline Tycoon Hangar

Recenzja z CD-Action 11/2002

Szczerze mówiąc, zgłupiałem, kiedy zobaczyłem przed sobą grę Airline Tycoon Evolution. Tytuł znajomy, zatem drogą dedukcji doszedłem do wniosku, że - ani chybi - musi to być jakiś sequel leciwego Airline Tycoon. W sumie byłoby to rozsądne posunięcie, bowiem wypuszczony przeszło trzy lata temu Airline Tycoon zebrał całkiem dobre recenzje.
Problem w tym, że Airline Tycoon Evolution to NIE sequel, lecz po prostu zbiór dwóch poprzednich części Airline Tycoona (znaczy się - Airline Tycoon i Airline Tycoon First Class) plus kilka nowych misji, a także edytor samolotów. Stworzone samodzielnie samoloty możesz później wymieniać w Internecie z innymi graczami, podobnie jak i wysyłać w sieć własne wyniki. Malutką zmianą jest także pojawienie się opcji, umożliwiającej obronę przed aktami sabotażu konkurentów. I tu w zasadzie powinien nastąpić koniec recenzji, bo naprawdę różnicy między AT Evolution a oryginalnym AT nie ma właściwie ŻADNEJ. Na szczęście dla mnie (wiadomo - wierszówka), mało kto już pamięta Airline Tycoona i celem przypomnienia mogę nieco napisać o tej "zapomnianej" grze.

Skrzydła mi dajcie!

Jak to w grach menedżersko-ekonomicznych bywa, startujemy na stanowisku szefa firmy. Tą w AT Evolution jest linia lotnicza bez żadnej renomy. Cel oczywisty - z maleńkiej firmy uczynić potentata branży lotniczej z wieloma samolotami, jeszcze większą liczbą połączeń, świetnie wyszkolonymi załogami itd. Teoretycznie wygląda na to, że nie jest to zbyt wymagająca , jeśli idzie o myślenie, gra, ale zapewniam, że trochę czasu trzeba spędzić przy AT Evolution, zwłaszcza gdy dopiero rozpoczynamy rozgrywkę. Trzeba bowiem skompletować załogi (składające się z pilotów, stewardów i stewardess) i przydzielić je do odpowiednich maszyn, zatrudnić doradców oraz mechaników, którzy zadbają o maszyny. Do tego trzeba wyposażyć je w luksusowe urządzenia stanowiące o tym, że pasażerowie przywiązują się do twojej linii lotniczej. Zakup paliwa również jest ważną czynnością, i tak bez końca. Później należy wykazać się nielichym talentem, planując kolejne loty. W sumie autorzy nie zapomnieli chyba o niczym i jest to w pełni udana symulacja stanowiska szefa linii lotniczej. Doświadczycie tego szczególnie, gdy firma rozrośnie się i trzeba będzie kupować nowe samoloty, ustalać nowe połączenia, otwierać biura i w rezultacie rozbudowywać lotnisko. Długo by można pisać, zanurzając sie w detale zarządzania liniami lotniczymi i zadając sobie pytanie, jak tu zarobić dużo szmalu. Ale po co? Równie dobrze możecie sięgnąć po numer 08/99 CDA i z jego pomocą zaznajomić się ze szczegółami.

Komiczne lotnisko

Grafika - jak widać na załączonych obrazkach - typowo komiksowa. Niemcy ze Spellboundu mają zresztą słabość do właśnie takiej oprawy graficznej, co gracze, którzy grali w Wet: The Sexi Empire (ach... ta boska Lula - che che), z pewnością pamiętają. Taka grafika ma dwie potężne zalety: jest bajecznie kolorowa, co sprawia, że gra sie z radością. Po drugie zaś - idealnie nadaje się jako dodatek do humoru, jakim tytuł kipi. Postacie wyglądają przezabawnie, poruszają się również w sposób wywołujący uśmiech. Słaba natomiast jet muzyka towarzysząca naszej pracy. To coś, co zwane jest muzyką, przypomina bardziej eksperymenty nastolatka, któremu na gwiazdkę kupiono syntezator. Również głosy bohaterów pozostawiają wiele do życzenia - zwyczajnie są drętwe.

A kto nie grał...

Kto nie grał w Airline Tycoona, a lubi gry menedżersko-ekonomiczne, powinien bez zwłoki sięgnąć po Airline Tycoon Evolution. Natomiast ten, kto już grał w protoplastę, śmiało może sobie odpuścić. Szkoda tracić czas. No chyba, że jesteś maniakalnym fanem AT, wówczas możesz poświęcić kilka wieczorów na ten data-disc.

Ocena ogólna : 5/10


© CD-Action. Wszelkie prawa zastrzezone. Publikacja za wiedza i zgoda redakcji.
www.cdaction.com.pl
Copyright © 2003 - 2018 Airline Tycoon Hangar.
Powielanie jakiejkolwiek części serwisu bez zgody redakcji zabronione.